Monolit mentalny: Testy E2E

Głowa z monolitem w środku

W ostatnich latach architektury usługowe, a w szczególności mikrousługi, zdobyły ogromną popularność, tymczasem podejście do testów end-to-end (E2E) często pozostało bez zmian. Słyszymy, że testy sprawdzające działanie całego systemu są kluczowe w procesie tworzenia oprogramowania, zwłaszcza przy architekturach rozproszonych. Pojawiają się stwierdzenia w stylu „Musimy udowodnić, że system działa jako całość. Kiedyś mieliśmy monolit i testy E2E, teraz mamy niezależne mikrousługi, więc testy E2E są tym bardziej potrzebne”.

Dokumentacja nie jest wymaganiem

W swoim życiu zawodowym wielokrotnie spotkałem się z wytycznymi wedle których ,,każdy system musi posiadać dokumentację”. Zwykle na podstawie tak sformułowanych wymagań ktoś z zespołu przygotowywał dokument, który nazywano dokumentacją. Nierzadko był to wymuszony dokument, którego istnienie niczego nie zmieniało w kontekście użyteczności systemu i niczego nie ułatwiało.

W tym poście chciałbym przedstawić moje trzypunktowe podejście do zadań i problemów związanych z dokumentacją.